Kraków Nowa Huta zdjęcia lotnicze i historia

Plac Centralny w Nowej Hucie

„Cały naród buduje Nową Hutę”

Pod koniec lat 40. XX w., Gdy Polska został przejęta niemal na własność przez stalinistów, przystąpiono do upaństwawiania społeczeństwa, aby nowy komunistyczny obywatel był w orwellowski sposób podporządkowany idei. Budowa Nowej Huty, była kwintesencją komunistycznego ładu, jaki miał zapanować w Polsce, będąc w zamierzeniu partyjnych notabli wzorcowym miastem powojennej rzeczywistości.

Nowa Huta – pisze Andrzej Chwalba w Dziejach Krakowa – miała wskazywać, jak należy uczynić. Stała się ważnym laboratorium społecznym i ideologicznym stalinizmu. W tym sensie była postrzegana jak awangarda.

Rządowy pomysł budowy huty surowcowej pojawił się zaraz po zakończeniu wojny. Długo dyskutowano nad lokalizacją kombinatu. W początkowym okresie dominowała „opcja śląska” jednak niepewność zachodniej granicy, jak również dostępność sowieckich surowców oraz wsparcia technicznego, przesuwała lokalizację bardziej na wschód. Ważnym czynnikiem była również dostępność dużych zasobów wodnych, odgrywających niebagatelną rolę przy produkcji stali oraz zaplecze intelektualne, jakim bez wątpienia była Akademia Górniczo-Hutnicza. W zbiorowej świadomości funkcjonuje wiele mitów o powstaniu Nowej Huty, jednym z nich jest ten, mówiący, że komuniści wybudowali Nową Hutę, aby zdominować inteligencki i konserwatywny Kraków. Prawdą jest, iż Nowa Huta powstała „gdyż Stalin tak chciał”, a w tamtym okresie tylko to się liczyło. Jednak należy pamiętać, że powstanie Nowej Huty nie miało wyłącznie wydźwięku ideologicznego – przemysłowego, istotnym był również czynnik społeczny. Obecnie nie pamiętamy, lub nie chcemy pamiętać, jak wyglądała zacofana i biedna przedwojenna Polska wieś. Możliwość osiedlenia się w Nowej Hucie, dla ogromnej części jej mieszkańców, stała się niewyobrażalnym skokiem cywilizacyjnym, niosącym za sobą dostępność bieżącej wody, kanalizacji, szkół i służby (ochrona) zdrowia.

W lutym 1949 roku sowieccy oraz polscy specjaliści podjęli decyzję, iż Nowa Huta powstanie w podkrakowskich Mogile i Pleszowie, a ich decyzja została osobiście zaakceptowana przez Stalina. 26 kwietnia 1950 roku rozpoczęto budowę kombinatu Nowa Huta, której generalnym wykonawcą było Zjednoczenie Przemysłowe Budowy Nowej Huty.Formalnie za budowę odpowiedzialne było Państwowe Przedsiębiorstwo Wyodrębnione Nowa Huta, którego pierwszym dyrektorem był Jan Anioła, późniejszy rektor AGH. Już w kwietniu 1951 roku uroczyście witano sowieckie urządzenia, które miały pracować w kombinacie a pierwszy spust surówki dokonany został w szczególny dla Polski „ludowej” dzień 22 lipca 1954 roku. Przy budowie kombinatu pracowały tysiące robotników wykwalifikowanych, jednak w większości byli to przypadkowi ludzie, których powojenna zawierucha dziejowa skierowała do miejsca, gdzie można było „zacząć od nowa”.

Funkcjonowanie tak wielkiego organizmu przemysłowego, jakim był kombinat, wymusiło na projektantach zapewnianie zaplecza mieszkaniowego dla robotników. Początkowo budowniczowie Nowej Huty mieszkali w Krakowie, jednak odległość oraz koszty transportu były bardzo nieopłacalne. Władza stanęła przed nie lada problemem, wybudowania nowego organizmu miejskiego. Nowa Huta była pierwszym miastem w powojennej Polsce budowanym od podstaw. W konkursie na zaprojektowanie Nowej Huty, zorganizowanym przez ówczesne władze, zwyciężył inż. Tadeusz Ptaszycki (1908-1980), absolwent Architektury Politechniki Warszawskiej, po wojnie pełnił funkcję naczelnego dyrektora Dyrekcji Odbudowy Wrocławia, który zaprezentował wizje miasta funkcjonalnego, zwartego, o wyrazistej koncepcji i regularnym układzie. Tadeusz Ptaszycki pełnił funkcję generalnego projektanta Nowej Huty do 1960 roku. Jego projekt nawiązywał do tradycji Polskiego modernizmu, zatem nie był kalką sowieckiego Magnitargorska, jak czasem można usłyszeć. Warto przytoczyć w tym miejscu wspomnienie inż. Bolesława Skrzybalskiego, który projekt osiedla Ogrodowego wykonał w sześć dni! Tę historię szerzej opisuje Leszek Konarski w książce pt. Nowa Huta. Wyjście z raju:

Trzy dni zajął mu projekt urbanistyczny, przez następne dwa dni dobierał gotowe projekty architektoniczne bloków, wykonane jeszcze przed wojną przez inż. Franciszka Adamskiego dla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Te proste wielorodzinne domy, maksymalnie trzykondygnacyjne, ze spadzistymi dachami, luźno zlokalizowane w przestrzeni i otoczone zielenią, stawiane były w Nowej Hucie na najstarszych osiedlach. Gdy szóstego dnia oddał projekt, to jeszcze tego samego dnia geodeci zaczęli tyczyć teren. Po roku do budynków na osiedlu ogrodowym wprowadzali się już mieszkańcy.

Nowohucki osinobus

Nowa Huta posiada geometryczną formę koła, w którego centrum znajduje się plac Centralny, z promieniście biegnącymi od niego ulicami. W środku miasta, czyli w alei Róż, gdzie kiedyś stał znienawidzony przez krakowian pomnik Lenina, miał znajdować się ratusz ze strzelistą wieżą, jednak z uwagi na fakt, iż Nowa Huta stała się dzielnicą Krakowa, odstąpiono od tej inwestycji. Nie wybudowano z przyczyn finansowych również teatru wielkiego, monumentalnych socrealistycznych gmachów domu kultury i partii, amfiteatru, stadionu czy parku. Na szczęście nie zrealizowano również projektu umieszczenia na skarpie wiślanej repliki warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Jednak same osiedla budowano z wizją. Nie przewidywano jednak miejsc postojowych dla samochodów, albowiem zgodnie z doktryną komunistyczną, idealny człowiek pracy mieszkający w Nowej Hucie, nie będzie potrzebował samochodu, gdyż wszędzie dojedzie komunikacją miejską, pociągiem lub zakładowym osinobusem. Jednak projektanci, zdawali sobie doskonale sprawę, iż system władzy w Polsce może ulec zmianie, natomiast zabudowa pozostanie i będzie służyć jeszcze wielu pokoleniom, które mogą reprezentować bardziej materialistyczny światopogląd i zapragną posiadać własny samochód. Specyficzny układ ulic, zieleni oraz poboczy dróg jest zamierzonym działaniem architektów, pragnących przemycić ten element przyszłości, bez którego obecnie, nie jesteśmy się już w stanie obejść. Zresztą najstarsza część Nowej Huty jest najbardziej zieloną i przyjazną do życia dzielnicą Krakowa, to również zasługa ówczesnych projektantów, na których dorobku współcześni „wylewacze betonu” powinni się wzorować.

Jednak nie wszystkie pomysły racjonalizatorskie przetrwały próbę czasu. Nowa Huta miała być pierwszym w Polsce miastem całkowicie zradiofonizowanym, gdzie głośniki zwane kołchoźnikami, miały znajdować się w każdym mieszkaniu. W obliczu powszechności radioodbiorników plan ten stał się archaizmem. W tamtym czasie w Polsce występował duży przyrost naturalny, władze wychodząc naprzeciw problemom z tym się wiążącym, oddały do użytku wiele żłobków, jednak matki bardzo niechętnie powierzały swoje dzieci państwowej instytucji i z planów musiano się wycofać. Na każdym osiedlu powstała świetlica, gdzie ludzie mieli spędzać wolny czas po pracy prowadząc ideologiczne dyskusje, grać w karty lub szachy. Prawda okazał się bolesna dla ówczesnych władz, gdyż socjalistycznego robotnika ta forma spędzania wolnego czasu zupełnie nie interesowała. W Nowej Hucie powstał również plan zbiorowych pralni. W piwnicy każdego budynku, miała znajdować się pralnia, jednak mieszkańcy woleli prać swoje ubrania w domowej wannie, niż oddawać je do wspólnej pralki. Na każdym osiedlu otwierano z pompą elegancką restaurację. Niestety dość szybko je zamykano, gdyż robotnicy pili tam wyłącznie alkohol, przekształcając te miejsca w zwyczajne knajpy. Również nie wypaliły stołówki osiedlowe, bowiem większość mężczyzn wolała zjeść obiad w stołówce zakładowej, a wieczorem żony chciały, zgodnie z tradycją, same podać im posiłek.

Przez wiele dziesięcioleci rdzenni krakowianie traktowali mieszkańców Nowa Huty z góry, jako tych gorszych, pozbawionych wielkomiejskich tradycji. Nowa Huta była postrzegana, jako element obcy kulturowo, wrogi, zbudowany jako zemsta komunistów. Natomiast mieszkańcy Nowej Huty gardzili ciasnym i hermetycznym Krakowem, podkreślając na każdym kroku swoją niezależność. Jeszcze do dziś można spotkać – „Jadę do Krakowa”, padające z usta mieszkańca Nowej Huty udającego się np. na Rynek Główny.

Nowa Huta to do dzisiaj „miasto w mieście”, którego potencjał i walory są w dalszym ciągu bardzo niedoceniane. Stworzone w założeniu jako niezależny samowystarczalny byt, stało się z czasem unikatową częścią, unikatowego miasta. To miejsce do którego ludzie wracają, gdyż posiada swój niepowtarzalny mikroklimat. Nowa Huta to nie jest komunistyczny skansen, gdzie czuć ducha Włodzimierza Iljicza, a po ulicach przechadzają się robotnicy w ubłoconych gumofilcach, obecnie to nowoczesna prężnie rozwijająca się dzielnica Krakowa, która intensywnie się rewitalizuje. Dość ciekawym zjawiskiem jest fakt, iż wielu rodowitych krakowian wybiera bez skrępowania Nową Hutę, jak miejsce swojego zamieszkania, argumentując to komfortem życia codziennego. Nowa Huta staje się powoli miejscem modnym. Jej historyczny balast staje się jej atutem, który mieszkańcy zręcznie wykorzystują.

Michał Zajda

 

 

Plac Centralny i malownicze Łąki Nowohuckie na dalszym planie.
Od lewej aleja Róż i aleja Solidarności
Widok u zbiegu alei Przyjaźni i alei Generała Władysława Andersa
Aleja Róż widok w stronę Placu Centralnego
Plac Centralny w Nowej Hucie oraz ciekawy układ architektoniczny widok z lotu ptaka
Kościół św. Bartłomieja przy opactwie Cystersów w Nowej Hucie.
Parafia św. Bartłomieja w Nowej Hucie

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
Przewiń do góry